piątek, 22 stycznia 2016

Tradycja czyli palimy śmieci.

Julian Fałat, Zimowy pejzaż z chałupami


Pewna bardzo wrażliwa pani z Krakowa 
ciągle była chora, bolała ją głowa. 
Więc się za miasto wyniosła,
lecz krótko była radosna,
bo czekała tam wiejska chmura smogowa.


Jest takie miasto na południu polski, gdzie według legendy mieszkał Smok. Jednak wbrew temu, co głosi przekaz, wcale nie został zgładzony przez pożarcie stosu siarki i popicie dużą ilością wody. Biedaczek padł od ilości pyłu PM10 i innych, a jego miejsce zajął Smog Wawelski. 


Włodarze miasta obradowali i szukali rozwiązań, w końcu wprowadzono zakaz palenia drewnem w piecach i kominkach. Zanim jednak wejdzie w życie, niejeden podejmie decyzję o wyprowadzeniu się poza obszar miasta w poszukiwaniu czystszego powietrza. 



Tymczasem 


w leżących opodal wioskach i miasteczkach, w chałupkach drewnianych i murowanych podmiejskich willach pielęgnuje się obyczaje. Wielka jest siła tradycji. Dlatego właśnie pali się w piecach śmieciami. Tak, jak czynili to nasi ojcowie i dziadowie. Wszystko, co w ciągu dnia zbierze się w koszu, wieczorkiem wrzuca się do pieca. 


Kiedyś 


za naszych dziadów była to może bibułka od skręta, obierka z cebuli, jakieś ździebełko siana wniesione na gumowcu do sieni. Dzisiaj cztery pampersy (podobno świetnie się palą), kilka plastikowych butelek, kolorowa gazetka z supermarketu i opakowanie po śmietanie. Śmietana eko, więc opakowanie pewnie też? W okresie przedświątecznym dodatkowo styropian z nowego telewizora LCD 50 cali. Bo okazuje się, że zabawa wcale nie dotyczy najbiedniejszych, których nie stać na zakup opału. Sąsiad wyrzucił starą meblościankę - zdobytą z trudem w latach siedemdziesiątych, porządne wykonanie, gruba warstwa lakieru nadal trzyma, cóż kiedy trzeba było się rozstać. Ale jak się to dobrze porąbie, to na tygodnie starczy wkładu do pieca. Oczywiście, nie jest to wcale szkodliwe, jak usiłują nam wmówić. Jeśli w pobliżu jest np. staw, to wiecie - woda ten dym zabierze. No, albo drzewa. Poza tym ogólnie życie szkodzi, jakby człowiek miał się tak wszystkim przejmować….

Włodzimierz Tetmajer, Kobieta niosąca wodę



Piece 


chodzą nie tylko w zimie. Wodę też trzeba jakoś zagrzać. Najgorzej jest w sobotę. Na niedzielną sumę trza się wszak dokładniej umyć, więcej wody zejdzie. Siedzi sobie człowiek wieczorkiem w ogrodzie, ptaszki śpiewają, wsi spokojna, wsi wesoła, a tu nagle chmura gryzącego dymu wypędza go do domu, kto wytrzymać wszak to zdoła? Jak nakazuje obyczaj pali się śmieciami, ale obcym o tym nie mówi. Na sąsiadów się nie donosi. Zresztą, jak nie ma straży miejskiej kto miałby się tym zająć? I jak, bez specjalistycznego sprzętu, udowodnić, jeśli nie złapie się kogoś na upychaniu opakowania PET do pieca? 



Poszlaki


które mogły by prowadzić do złapania sprawców to podejrzanie mała ilość segregowanych śmieci (kilkuosobowa rodzina w miesiąc uzbiera malutki woreczek plastików? Ci to dopiero muszą być eko - zamiast mineralnej woda ze studni, zawsze pamiętają o wzięciu materiałowej torby na zakupy, a mleko prosto od krowy, a nie z kartonu). 
Jest zresztą taki żarcik - oni też segregują śmieci - na te, które można spalić w ciągu dnia, i na te, co dopiero wieczorem. 

Nie dziwię się seniorom. Naprawdę, nie w każdym momencie życia człowiek skłonny jest do zmian. Ale młodzi? Nie zdają sobie sprawy, że ich malutkie dziecko na “świeżym” powietrzu pooddycha swoim własnym pampersem zamienionym w garstkę trujących substancji? 


Opał na zimę?

Obrazy, źródło altius.com.pl, desa.art.pl
Zdjęcie Pixabay, Hans

4 komentarze:

  1. Dobry wpis, mnie ta głupota ludzka ogromnie działa na nerwy. Nie mogę pojąć, jak ludzie nie są w stanie zrozumieć, że nie tylko innym fundują raka, ale i sobie... Pozdrowienia z Krakowa ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie też wiele osób pali śmieci w piecach - wiem, bo to czuć, czy ktoś pali drewnem, węglem, a może jakimś syfem. Szkoda, że tak się dzieje, przecież wdychamy to wszyscy później :-/

    OdpowiedzUsuń
  3. hah :) Właśnie dziś mieliśmy rodzinną rozkminę: Wiesz, że podobno ludzie palą pampersy? - Na prawdę? Ale to bez sensu, bo skoro to jest mokre, to najpierw strata ciepła żeby to ogrzać i żeby wyparowało, a potem spali się w sekundę... - Dokładnie, strata w energii. - A nie po to płacimy te horrendalne opłaty za śmieci, żeby pampersy palić. - I piec musi być strasznie od tego zafajdany... Tak że, ten tego, taka rozmowa przy popołudniowej kawce ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie to już ręce opadają. W mojej okolicy dosłownie "wciągamy Kraków nosem", bo normy są przekraczane histeryczną liczbę razy. Najgorzej osiedla domków jednorodzinnych - gruba kita dymu wali sąsiadom w okna, którzy odwdzięczają się tym samym. Kupiłem maseczkę z filtrami - do biegania. Zobaczymy na ile filtry starczą...

    OdpowiedzUsuń