piątek, 2 września 2016

Jestem stara



Czas spojrzeć prawdzie w oczy - jestem stara.

Zapytacie skąd tak brutalne wnioski w mej głowie? Otóż nie z siwych włosów (Matka Genetyka jakoś dziwnie mi ich oszczędziła), ani nawet plam wątrobowych na skórze pokrytej zmarszczkami. Okrutna prawda dotarła do mnie kiedy w zeszłym tygodniu weszłam do wynajętego pokoju w miejscowości górskiej i zamiast docenić czystość, wystarczającą ilość miejsca by przejść między łóżkami (co wcale nie jest takie oczywiste) oraz własną łazienkę pomyślałam “Boże jaki tu nieładny wystrój! A te zasłonki - szczyt bezguścia”




Kiedyś...


Były czasy, gdy człowiek sypiał w niezamykającym się namiocie lub w bacówce z dużymi prześwitami w ścianach (a jeśli komuś się wydaje, że w maju w Tatrach jest ciepło, to niech próbuje się przespać w takich warunkach. A, dobra, jeszcze dodam, że dawniej nie było tak wypasionych śpiworów jak teraz, tylko jakieś koszmarne przenośne kołdry).

Mycie w strumieniu o temperaturze zbliżonej do zera, gdzie przynajmniej odpada dylemat czy można go zanieczyścić jakąś chemią, bo żadne mydło się tam i tak nie namydli. Ewentualnie - pod prysznicem, ale woda niewiele cieplejsza. Potrzeby w krzaczkach lub zasyfionych kibelkach.

Nie wiem, czy to gdzieś jeszcze można to spotkać, ale pamiętam też pola namiotowe, gdzie umywalnię stanowiła wielka rynna na zewnątrz budynku i żeby umyć się bardziej intymnie trzeba było opatentować jakiś specjalny sposób (np. butelka w ubikacji), co zresztą dobrze wpływało na wzrost kreatywności w życiu codziennym.

A na obozach harcerskich dwie chochle ciepłej wody do miedniczki i gimnastykujcie się z tym tak, by umyć wszystko, co potrzeba.

Pamiętam, jak podczas naszych wyjazdów trafiliśmy raz na pokój z własną łazienką i to powiem wam był luksus nie do ogarnięcia.

 A - dodam, gdyby ktoś się nie domyślał - pomimo tych gorszych warunków było świetnie, a budzić się w takich okolicznościach przyrody jak przełęcz w górach to jest nieopisane doznanie.


A na południu


Jeździło się i po Europie, a jak! W rejonach południowych namiot do którego w południe nie da się wejść lub tak samo rozgrzany domek letniskowy (też z własnym kibelkiem - to była nasza podróż poślubna very exclusive).

W owych pięknych czasach moim jedynym wymogiem była względna czystość i brak robactwa. Zaśmiewałam się do łez z ludzi, którym nie podobał się hotel, bo zasłony były brzydkie (tak, właśnie!).


Przemiana


Potem przeszłam przez okres bezwzględnego wymogu posiadania własnego kibelka, aż do tej żałosnej postawy o której wspomniałam na początku. Wytłumaczenie, że od zawsze interesowałam się wystrojem wnętrz, a nawet kiedyś zdobyłam w tym kierunku jakieś wykształcenie nie jest tutaj wystarczające, by ową postawę wytłumaczyć czymś innym niż starością. Jak się jedzie w góry, to człowiek powinien być szczęśliwy, że jest gdzie umyć spoconą pachę i wyspać się w ciszy. A nie myśleć o korekcie koloru ścian, pościeli, jak by poustawiać inaczej te meble i takie tam. Wiecie - lawendowa przystań, magnoliowy zakątek, w oparach mięty, skandynawskie klimaty. Pytanie - czy gdybym w końcu pojechała w takie dopracowane miejsce, to zaspokoiłabym swoja potrzebę luksusu na jakiś czas czy tylko podniosła poprzeczkę na dalsze wyjazdy?


Z dziećmi to inna bajka


Oczywiście, z dziećmi podróżuje się inaczej. Wizja tego, że pogoda nie wypali, a wy spędzicie kilka dni na kilku metrach kwadratowych z naładowanymi energetycznie kilkulatkami może zniechęcić do podróżowania nawet najbardziej wytrwałych obieżyświatów. I trudno byłoby sobie wyobrazić mycie niemowlaka w górskim strumieniu.... (choć zdarzyło się, że potomek, zasnąwszy w nosidełku z numerem drugim w pampersie, utytłał się tak, że po wykończeniu zapasu chusteczek nawilżanych musieliśmy wspomóc się wodą ze strumienia właśnie..) 
Z drugiej strony, znajomi, którzy zjeździli pół świata z dostępnym przeciętnemu człowiekowi budżetem pojechali z kilkumiesięcznym synem do Tunezji, bo przecież w hotelu mieli w końcu taki luksus…. Zapewne ważne jest też od czego się wyszło, a oni podczas swych wcześniejszych wojaży niejedno musieli widzieć.

Ja zatem jestem już stara. Dodam, że wyjazd się udał i kolor zasłonek nie przesłonił mi pięknych widoków i cudownego, z pięknym sierpniowym kolorytem lasu. 

No dobra. To teraz przyznawać się, czy ktoś tu jeszcze jest stary jak ja? Jakieś niedobrane zasłonki na wakacyjnej kwaterze?

26 komentarzy:

  1. Ja akurat mam dopiero 20 wiosen i nic nie wiem zarówno o takich stanach, jak i o podróżowaniu z dziećmi, gdyż ich nie mam. ;)
    Mentalnie "stara" już trochę jestem, gdyż księżniczka musi mieć zawsze idealne warunki. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze, bo jeszcze książe pomyśli, że wystarczy schronisko młodzieżowe :)

      Usuń
  2. Tak, kilka lat temu poszłam na pielgrzymkę i były tam naprawdę spartańskie warunki - a ja jakoś to przeżyłam i akurat same warunki mnie nie przerażały. Dziś nie zdecydowałabym się na to drugi raz. Poza tym - zawsze kibelek w pokoju, ładny wystrój. Tak, też jestem juz stara :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak widać, że bez własnego kibelka ani rusz :)

      Usuń
  3. E-tam, zamiłowanie do wygód to nie starość :) (Acupofcoffeesolveseverything)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, ale narzekanie już prędzej :)

      Usuń
    2. To nie starość kochana, to pragnienie odrobiny komfortu :)

      Usuń
  4. To ja dołączę do Twojego grona staduszek ☺ Pozdrawiam i zapraszam do nas https://siostrydajarade.blogspot.com/2016/09/letan-flawless-legs.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem stara, bo nie chce mi się wyjść z domu gdzieś potańczyć w klubie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to, to, jak tu iść, skoro w domu kocyk/ciepły mąż, film/książka, fotel/kanapa? :)

      Usuń
    2. Haha padłam:) chyba też mnie to trzyma w domu:)

      Usuń
  6. też jestem stara :P Kiedyś, na obozach zuchowych, to się myło w wodzie z jeziora, latało do latryny i spało w 10-osobowym namiocie. A teraz nawet pod namiot nie pojadę, ani do domku rodem z wczesnego PRL, muszę mieć pokój, najlepiej ze śniadaniem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, te latryny! Zdecydowanie już lepiej pod krzaczkiem :)

      Usuń
  7. Ja się stałam stara gdy zostałam mamą i nagle zaczęłam zwracać uwagę na rzeczy, które wcześniej hydrauliczne mi nie przyszły do głowy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, nagle wszystko staje się dużo bardziej skomplikowane...

      Usuń
  8. Na wzrastające potrzeby nie patrzyłabym przez pryzmat wieku, a raczej doświadczenia (choć nabywa się je z wiekiem) i chęć korzystania z dobrodziejstw nas otaczających. Nasze dzieciaki mają dostęp do rzeczy, o których my mogliśmy kiedyś tylko marzyć, ale przecież nikt nie zarzuci 12 latkowi, który siedzi przed kompem, że jest stary. Pytanie tylko, czy w otaczającej nas, stale pędzącej do przodu rzeczywistości czujemy się starzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może "wzrastające potrzeby" oznacza, że nam się w t... eee głowach poprzewracało? :)

      Usuń
  9. Ja właśnie doszłam do podobnego wniosku, kiedy zaczęłam się wzdrygać na myśl o nocowaniu w namiocie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, obudzić się rano po deszczowej nocy i mieć wszystko mokre....Bo namiot był źle rozbity:)

      Usuń
  10. O boziu ja to jednak patrze tylko czy jest czystko, zasłony ala gierek mnie nie przerażają. czy jest jeszcze dla mnie nadzieja w takim razie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, moja droga, bo ty jesteś młodziutka :) Poczekamy, zobaczymy :)

      Usuń
  11. Wmawiam sobie, że zamiłowanie do wygód to nie starość, lecz pewna dojrzałość doceniania przyjemności. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wolę umyć się w zimnym strumieniu niż pod śmierdzącym prysznicem! Jak meldujemy się na campingu to ja zawsze biegnę do sanitariatów... Raz zdarzyło nam się wycofać ze względu na fatalny stan łazienek, ale mieliśmy zabezpieczenie w postaci trzech kolejnych campingów w zasięgu wzroku ;)

    Podrzędnych hosteli nigdy nie lubiłam i zawsze mi śmierdziały... własny namiot, to podstawa, najwyżej się nie umyjemy przez kilka dni ;)
    A wiosen... jeszcze nie 40 ;) także młoda jestem!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He, 40 to też jeszcze młodość - jeśli pod namiotem :)

      Usuń