środa, 22 marca 2017

Napisy motywujące






Pewna Australijka z Queensland z Mount Isy
miała w domu motywujące napisy
bo mówiły jej jak żyć
jak fajową babką być
i ją omijały małżeńskie kryzysy.


Jako zagorzała zwolenniczka blogów i czasopism wnętrzarskich chciałabym podzielić się z wami pewną refleksją. Otóż, jak wiadomo, każdy ma swój gust (lub nie ma, łotewer) i nie wszystkim musi się podobać to samo. Generalnie staram się nie krytykować (nawet w myślach), jeśli ktoś na przykład umebluje sobie dom chińskim badziewiem, które subtelnie (czytaj wiernie) nawiązuje do mebli największych projektantów (pozostających finansowo daleko poza możliwościami szarego człowieka, czego nie można powiedzieć o ich chińskich “odpowiednikach”), ale… nie mogę się oprzeć, jeśli chodzi o tzw. napisy inspiracyjne vel motywacyjne. O co w tym chodzi?



W tym domu się kochamy i nie kłócimy... No dobra, a jak zaczynamy się kłócić to zakrywamy napis na ścianie?



Wiem, wiem, przecież chodzi w nich nie o to, by zaznajomić sąsiadów i gości z najbardziej intymnymi szczegółami dotyczącymi naszego życia, lecz by właśnie ów napis zadziałał na nas kojąco, kiedy właśnie kolejny raz chcemy nawrzucać mężowi, że śmieci stoją już trzeci dzień, jest upał, więc śmierdza coraz bardziej, a tym razem wynieść miał je on! Lub kto to była ta dziunia, z która jechał samochodem wtedy, gdy zgodnie z tym co zeznał rano miał być na Bardzo Ważnej Konferencji?




Z drugiej strony widzę też scenkę, kiedy zrozpaczona matka drze się na swego nastolatka, żeby w końcu usunął pudełka po pizzach ze swego pokoju, które od zeszłego roku tworzą tam coś w rodzaju muru obronnego, używając przy tym jakże łagodnych w tym wypadku określeń jak: ty brudasie, a pyskaty szczaw pokazuje jej na napis inspirujący, zgodnie z którym matka ma go szanować, dać mu drugą (a nawet piątą) szansę, wybaczyć oraz być cierpliwą.




W każdym razie ja, jako osoba bardzo przyziemna i, nie bójmy się tego słowa, prymitywna, dla której wyższe wartości to co najwyżej kryształy ustawione na ostatniej półce witrynki, zastanawiam się, dlaczego nikt nie podchodzi do kwestii napisów bardziej praktycznie, umieszczając np. tuż nad sedesem bon mocik:
W tym domu tak się kochamy, że deskę opuszczamy.


Dla zwolenników takich właśnie bardziej praktycznych rozwiązań przygotowałam kilka gotowych napisów inspirujących.




Lubisz mnie troszeczkę, zakręć tę tubeczkę.




Ja pierdolę, jedzcie przy stole!




Kochane maluszki, pozbierajcie te okruszki.





Moje największe kochanie, skarpety do kosza na pranie.




Drogie dziewuszki, wycierajcie nóżki.





Żono kochana, nie jazgocz tak od rana.




Słońce ty moje, nie miziaj mnie tym mopem, jak tu stoję.




Nie nazywaj mnie wróżką i pościel w końcu to łóżko.





Mój kwiatuszku, nie żryj chipsów w łóżku!




Wprowadzamy taka modę, że spuszczamy w kiblu wodę.




Jeśli kochasz mnie szczerze, odnieś do kuchni talerze!





Nie chcesz sprzeczki, nie oblizuj tej łyżeczki.





Jeśli przychodzi wam do głowy jakiś przyziemny napis inspirujący, podzielcie się nim koniecznie w komentarzu.







18 komentarzy:

  1. Od razu przypomniałam mi się Musierowiczowa i jej nieśmiertelne "Kto płaszcza, dostanie w paszczę" z kuchni Borejków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, Musierowicz to klasyk! Kto w zębie dłubie, dostanie po dzióbie!

      Usuń
  2. MLASZCZE. Tylko google poprawia mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa, też uwielbiam jak komputer mądrzejszy. Ostatnio chciałam zawiadomić sms-em męża o zakupie szarej renety, a komórka mi wciąż pisała "Teneryfa kupiłam". Po trzecim razie przestałam próbować poprawiać, ale o dziwo domyślił się, że chodzi o robienie szarlotki a nie pakowanie walizki na wypad do ciepłych krajów :)

      Usuń
  3. Haha, ubawiłam się - zresztą, jak zwykle! Ty to masz pomysły. Cóż, podrzucam swoje:

    1. Najukochańszy mężusiu, do sedesu celuj siusiu.
    2. Kiedy pierdzisz - wyjdź, bo śmierdzisz.
    3. Bekaj sobie ile wlezie, ale nigdy przy obiedzie.
    4. Dzieci drogie, nieboraki - na kurteczki są wieszaki.

    I jak? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa! Piękne. Jedyneczka - mistrzostwo świata! Mam wizję biznesową - otwieramy sklep z plakatami z Życiowymi Napisami Motywującymi? Hasła zindywidualizowane do potrzeb klienta.

      Usuń
    2. No pewno, jestem za :D Myślę, że fortunę byśmy zbiły :D

      Usuń
  4. I mój specjał: Na Lenina szklaną trumnę, na Maciara czoło dumne, na psycholi w całym świecie ale nie na deskę przecie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, och, czy to nie nazbyt Głębokie na prosty napis motywacyjny ? :)

      Usuń
  5. To nie żadne czary-mary, chcesz tu mieszkać, zmywaj gary!
    Tak mi przyszło na bieżąco do głowy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wiadomo niejeden myśli, że mieszka w magicznym domu, gdzie: "same zmywają się talerze, samo się wszystko pierze" :)

      Usuń
  6. Jak ja uwielbiam takie napisy ! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj tak ten napis widzę wszędzie. WSZĘDZIE. Szkoda tylko, że nie widzę jego realizacji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, realizacja to już zupełnie inna bajka :)

      Usuń
  8. Hihi, uśmiałam się konkretnie :) Chyba zainspiruję się Twoim wpisem i powieszę takie napisy u siebie :) Zwłaszcza w łazience!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmiało. Ale, kurcze, tak sobie teraz myślę, że dla nieletnich nieczytających jeszcze to chyba jakieś piktogramy powinny być? :)

      Usuń
  9. Fajne. :)
    Uśmiechnęłam się od ucha do ucha kiedy czytałam. :)

    OdpowiedzUsuń