piątek, 21 kwietnia 2017

Euforia Matki Polki



Pewna kobieta ze wsi pod Trzema Koronami         
uwielbiała ambitnie poszaleć przed świętami
w domu wszystko pięknie wypucować
wielką górę żarcia przygotować
a potem w nerwach krzyczeć "świętujcie sobie sami!"



Chcielibyście wiedzieć, co wprawia Matkę Polkę w stan euforii? Ba, nawet nie wahałabym się użyć tego słowa na o. choć oczywiście boję się, że to mogłoby wypozycjonowować moją stronę w zupełnie innym kierunku…. Znacie? nie? to żałujcie, haha, żałosny suchar.


Wracając do rzeczy.


Długoletnie obserwacje różnych kobiet pozwalają mi śmiało postawić tezę, że nic tak ich nie ekscytuje jak utytłać się do bólu. I nie zostać docenioną.


Jazda przed świętami


Są na przykład takie święta. Na dobrą sprawę - jeden dodatkowy dzień wolny. Czy to automatycznie oznacza, że w domu musi zostać umyte wszystko od okien począwszy, na regałach w piwnicy skończywszy? I co z tego, że przyjedzie z wizytą Czepialska Ciocia, a niech sobie obejrzy koty z kurzu pod kanapą, przynajmniej będzie miała co opowiadać na spotkaniach rodzinnych przez następne 10 lat. A jak już gospodyni nie może przeżyć tych kotów, to niech chociaż odpuści piwnice, wszak ciocia tam raczej nie zajrzy (no chyba że zirytowani jej gadaniem pozostali goście postanowią ją tam zamknąć).
Choćby wiało, choćby mróz - okna muszą być umyte. Taki Jezus mógłby wszak nie zmartwychwstać: E, okna u Matysiakowej brudne, to ja nie wstaję. Hm….
Bardzo ważne jest przy tym, aby unikać jakichkolwiek ułatwień - dywanu nie wystarczy odkurzyć, trzeba go wytrzepać a najlepiej wyprać, podłogę nie mopem, ale szmatą, wszystko na kolankach, miejsce w miejsce, żeby żadna bakteria nie przeżyła.


Stosy żarcia


Albo jedzenie. Jak dla pułku wygłodniałych wojaków - a przecież trzeba to najpierw kupić w zatłoczonych sklepach, odstać godzinę w kolejce do kasy, do domu zatachać no i obrobić. Obierać, siekać, gotować, opiekać. Do nocy, a co, czwarty placek sam się przecież nie upiecze. Dziesiąta sałatka sama się nie zrobi, a co jeśli ktoś akurat na nią będzie miał ochotę?


Najważniejsze


Należy przy tym albo unikać włączania w sprzątanie i przygotowania pozostałych domowników, albo wymyślać tak abstrakcyjne zadania, że każdy trzeźwo myślący człowiek popuka się w głowę i powie: sama se rób jak ci się nudzi.


I tak dochodzimy do najważniejszego. Jak już wszystko owa kobieta zrobi sama, będzie padać ze zmęczenia i wkurwu, to musi koniecznie stwierdzić, że psu na budę ta robota, jej wysiłków nikt nie docenił, ba ledwo ktoś zauważył, więc o żadnym dziękuję nie może być mowy. Tony zepsutego żarcia lecą do kosza, porządek, jak chce natura zawsze dążąca do entropii ulega natychmiastowej destrukcji. Pod kanapą spokojnie zamieszkują nowe koty. Kurz na nowo rozkłada się z piknikiem we wszystkich możliwych miejscach.


I wtedy - yeah - jest euforia! To ja się tak narobiłam, nikt, nikt nie doceni. Ręce po łokcie, po nocach - nie widzą, nie dziękują. Utytłana, niedoceniona, za to w ekstazie.

Za to długo będzie można się żalić, litować nad sobą, opowiadać innym utytłanym o swym biednym losie i brać udział w plebiscycie na Najbardziej Umęczoną Kobietę Roku.


Ale po co ? 


Gdyby zadać kobiecinie pytanie, czy naprawdę musi to wszystko robić, fuknęłaby obrażona ale że jak, jak to, jak bez tego, że ten tam? Musi, oczywiście, że musi, inaczej się udusi, jak głosiła znana pieśń. Bo na tym polega cała ta zabawa, tylko umęczenie i niedocenienie prowadzi do owej euforii. A przecież każdy ma prawo do swoich podniet, prawda?

Obraz Jean-Baptiste-Simeon Chardin, The Kitchen Maid

10 komentarzy:

  1. Haha �� uśmialam się! Jest siła ��

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie to zawsze zastanawia czy sprzątamy tylko od święta? Wychodzi na to, że kilka razy do roku. A potem pretensje, że reszta rodziny się nie udziela i nie podziela entuzjazmu sprzątającej. Taki nasz urok.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przed świętami jest ewidentne nakręcanie się na to, co "musi" być zrobione.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie rozumiem tego szaleństwa z tym ... żarciem :( To chyba wynika z tego, ze przez wieki krucho było z tym i ludzie jakos tak podświadomie lecą na żarcie, czy jak? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może... pamięć chudych czasów, gdy wszystko trzeba było wystać kilka tygodni przed ?

      Usuń
  5. Pisałam o czymś podobnym przed Bożym Narodzeniem - bo dla mnie to jest czyste wariactwo - parcie na wielkie porządki, parcie na zrobienie kupy zapasów i wywalenie żarcia po świętach.

    Chociaż i tak mam wrażenie, że przed Wielkanocą paranoja jest trochę mniejsza, te święta wydają mi się dużo luźniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, przed Wielkanocą na pewno więcej luzu, ale jak się nakłada z nadchodzącą wiosną to kusi, żeby poszaleć ze szmatą :)

      Usuń
  6. Śmieszny i ciekawy wpis haha

    OdpowiedzUsuń