piątek, 14 października 2016

Szał uniesień



Pewnej doświadczonej mężatce z Kamienia
zamarzyły się sobotnie uniesienia
wino, świeczki, śpi dziatwa
i tu się sprawa gmatwa
bo nie mogła jakoś wyłączyć myślenia.



Dzisiaj będzie kawałek erotyczny - wiecie, coś, co się dobrze sprzeda. Nie, żeby od razu drugi Grey, gdzież mi tam do pisarki takich bestsellerów, ale…chociaż spróbuję. A co!?


Zatem do roboty. Zacznijmy od tego, że będzie wiecie, tak bardziej realnie.



Sobotni wieczór. Dzieci śpią, co znaczy, że jest 23 - a to tylko dlatego, że była ładna pogoda i udało się je nieźle przegonić po okolicznych pagórkach, wiec padły wyjątkowo wcześnie. Kobieta zaległa na kanapie, w kuchni został syf, ale co tam. I toczy swój wewnętrzny monolog:



"Kurcze, może jakiś seks? W końcu sobota. Ale nogi mam nieogolone. Na basen dopiero we wtorek, to bym wtedy przejechała maszynką, dzisiaj to mi się nie chce. Nie są takie złe.... Ale jednak widać. Wiem! Ubiorę pończoszki i po sprawie!
Kurka 10 po. Ten serial bym sobie jeszcze obejrzała, jak się szybko wyrobimy, to zdążę jeden odcinek chociaż. Gdzie ten stary? Przed kompem. Ok, to jak pończoszki to może tą haleczkę do kompletu? Gdzie może być, jeju jaki tu syf naprawdę muszę posprzątać w tej komodzie. No nie, które mi tu skarpetki do prania wsadziło, zabiję. No, jest, dobra."


Kobieta pokazuje się mężowi, na co on reaguje w sposób prawidłowy i przewidywalny.


"Jaka ta kanapa jest niewygodna! Jak myśmy mogli kiedyś spać na czymś takim?
Ale lepsze już to, niż jeszcze teraz składać to pranie co leży na łóżku w sypialni. Przed snem jakoś ogarnę... U, ten mój mąż to jednak dobrze całuje.... trzeba mu przyznać. Kurcze, czy ja wyjęłam mięso na jutro? Potem zapomnę. Ale jak teraz wstanę to się znowu obrazi, jak kiedyś. Dobra, pamiętać, mięso, mięso, mięso.

Jednak te pończoszki fajna rzecz – zawsze działają. Mięso, mięso, mięso. Ale jak się nie pospieszy, to nie zdarzę tego odcinka zobaczyć. Mięso. A przecież nie pójdę spać po pierwszej, niby niedziela, ale jak się wcześnie obudzą? Na pewno koło siódmej, w tygodniu o tej porze ledwo ich z łóżka można zwlec. Co mnie tak uwiera pod łopatką? Aaaa. Klocek. Ciekawe, czy jutro też będzie tak ładnie. Nie pamiętam, co tam w prognozie pogody. Może bym ubrała tą krótka spódnicę i ten sweterek nowy? Teściowa i tak będzie krytykować. Dobrze, że idziemy tam po obiedzie przynajmniej. Zazwyczaj robi kotleta twardego jak Maciarewicz w kwestii Smoleńska. I na pewno będzie się czepiać zachowania dzieci i ich fryzur. Co za baba, gdyby nie moja miłość to nie wiem, jak bym to wytrzymała. No, trzeba przyznać, że przynajmniej Dziubek wie, gdzie dotykać. Uuuuaaaa. Co za stuk? Kurcze, obudziło się któreś? Jeszcze tego by brakowało, żeby nas zobaczyli. Oczywiście, ja bym musiała wszystko tłumaczyć, bo ten by się zaraz wywinął. Iść sprawdzić? Może posłucham. E, chyba mi się wydawało. Nastrój diabli wzięli. Morze, plaża, zachód słońca, wakacje, no nie wiem, jakoś się nie mogę zrelaksować. Grecja, wino, musaka, zachód słońca, już lepiej. O, tak! Kurcze, kiedy to zebranie miało być? W środę? Muszę jutro zadzwonić do Gosi, ona wszystko ogarnia, nie to co ja. Dobrze, że jutro niedziela. Może z rana przetrę jeszcze łazienkę, naprawdę wygląda jak chlew. Uuuuaaaa."

Jak przystało na prozę współczesną w tym miejscu przerywamy, by zostawić czytelnika z pytaniem otwartym: Jaki był finał?

Obraz: Władysław Podkowiński, Szał uniesień 

9 komentarzy:

  1. A później kobiety płaczą, że nie miały od lat orgazmu... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam sprawdzenie w słowniku definicji słowa "sarkazm" :)

      Usuń
  2. O materdenciu, uśmiałam się do łez! Jesteś niemożliwa... i powiem Ci w tajemnicy, że gdybyś napisała książkę, wykupiłabym od razu wszystkie tomy. Zamówiłabym prenumeratę wszystkich czytadeł, do których byś pisała. I cholera wie, co jeszcze bym zrobiła :D Na szczęście (moje) póki co wystarczy uważne śledzenie Twojego bloga. A Grey to niech się schowa, o!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się nazywa miły komentarz :) Dziękuję:)

      Usuń
    2. To się nazywa lekkie pióro ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Dobre, dobre:) a w ogole zaoraszam zajrzec do mojego zakurzonego bloga bo dawno sama nie zagładalam:) moze zostawisz jakąs motywacje:)

    OdpowiedzUsuń