piątek, 17 listopada 2017

Zapiski na marginesie 17


Zupełnie nie wiem, skąd bierze się we mnie Wielka Miłość do Czasów PRL-u. Uwielbiam wprost obrazki z tamtych czasów, choć przecież wiem, że nie były kolorowe. Nic więc dziwnego, że będąc wytrawną fanką kryminałów straciłam głowę dla serii Ryszarda Ćwirleja. Chociaż sama zagadka nie jest jakoś nieprzeciętnie wciągająca, to realia pracy "śledczych" autor przedstawia tak smakowicie, że nie mogę się oderwać.

piątek, 10 listopada 2017

Podróż życia



Pewna panienka z Miami
uwielbiała jeździć polskimi busami
bo każda podróż to przygoda
niech żyje wolność i swoboda
i cóż, że się do celu nie zdąży czasami?



Obliczyłam kiedyś, że spędziłam w busach jakieś 4 500 godzin, co daje ponad pół roku życia. I chociaż te jazdy nie przypominały podróży przez Azję w rozpadającym się busiku, z klatką pełną ptactwa hodowlanego obok - to jednak chciałabym wam trochę o tym napisać. Zwłaszcza, że gdybym mogła czytać w busach, to w tym czasie połknęłabym jakieś 900 średniej wielkości książek. Niestety, nie dam rady (mdli mnie i to nie z powodu treści i stylu książki), a i tak warunki nie zawsze się ku temu nadają. Tym większe jest moje poczucie absolutnej straty czasu, niechaj więc ten post stanie się małym zadośćuczynieniem, niech te pół roku życia nie pójdzie całkiem na marne.

piątek, 3 listopada 2017

Sygnaliści


Było sygnalistów wielu
lecz nie tak sprawnych, jak ci w pererlu.


Oczywiście powyższa teza wcale nie musi się sprawdzić. A może właśnie ta któraś z rzeczpospolitych z kolei w tej dziedzinie będzie lepsza?

Ponieważ sama dalej nie wiem, kim będę jak dorosnę (o ile to w ogóle się stanie) pozwoliłam sobie kandydować na to stanowisko. A oto fragment mojego podania do prokuratora:

"... w przedszkolu, w II oddziale (Jeżyki) zgłosiłam pani dyrektor nieprawidłową dystrybucję czekoladopodobnych wafelków wśród dzieci (Ela nie wiadomo czemu dostała od pani dwa). W podstawówce zameldowałam, że pani woźna upycha przydziałowe mydło w swojej torbie, zamiast w toalecie dla dziewczynek. W liceum udaremniłam pani od biologi wydruk pracy magisterskiej na drukarce w sali komputerowej. Dlatego proszę o wsadzenie mnie na stołek w najbardziej podejrzanej instytucji"
Sami rozumiecie, że tak wiernego pracownika każdy chciałby mieć. A może nie? No dobra, żarty na bok. O co właściwie chodzi z tym sygnalistą?

piątek, 27 października 2017

Moje krzyczące poglądy na wszystko





Niedawno Szczepan Twardoch również nawiązał w felietonie do Kołakowskiego. Gdzie mi tam do nich obu, ale pozwolę sobie podpiąć się pod ten tytuł.

Zastanawiam się nad pewną rzeczą. Czy ja mam poglądy? Chyba nie. A jeśli już, to jakieś takie ledwo co, malutkie, słabiutkie. Tyci, tyci. Czemu tak twierdzę? Bo ludzie, którzy mają Prawdziwe Poglądy, krzyczą o nich głośno, wyrażają je w sposób zdecydowany. Tym bardziej, im ich rozmówca jest przeciwnego zdania.

wtorek, 17 października 2017

Ratunku!



Pewna panienka z miejscowości Mogiła
raz się o mały włos nie przekręciła
prawda to sromotna
umknęła jej rzecz istotna
z powodu zaczytania już by nie żyła.



Obudziłam się w środku nocy z kiepskim samopoczuciem. Serce mi kołatało w klacie, w głowie coś huczało, a w brzuchu bebechy przewracały się jak ciuchy w pralce. Kiedy próbowałam wstać, pokój prawie zawirował i musiałam się chwycić krzesła, by nie runąć na podłogę. Nie jestem hipochondryczką, ale mam w domu podstawowy sprzęt do monitorowania funkcji życiowych.

piątek, 6 października 2017

Lepiej mieć psa niż dziecko





Ach, można całe tomy napisać o tym, dlaczego lepiej mieć psa niż dziecko. Nawet jeśli na zwierzaka nikt ci nie da 500 plus (a choćby i 200). Właściwie - dlaczego? A może to pomysł na kampanię wyborczą? Właścicieli psów miałoby się w kieszeni... Ale wracając do meritum. Po kolei, acz bez ambicji wyczerpania tematu i przytoczenia wszystkich argumentów:

czwartek, 21 września 2017

Opinia o opiniach




Ma zwyczaj dziwny pewna panienka z Sardynii
- powstrzymuje się od udzielania opinii
nie wypisuje w internetach
co myśli o babkach i facetach
A po co? - i tak to zrobią to za nią inni.



Ostatnio miały miejsce dwa wydarzenia, które podzieliły rodziców na przeciwstawne obozy, jak zwykle z zapiekłością broniące swoich stanowisk. Mam na myśli wypadek, jakiemu uległo niemowlę w Ustce oraz rodziców, którzy nawiali z noworodkiem ze szpitala z Białogradu, ponieważ nie mogli się dogadać z lekarzami w kwestii zabiegów planowanych na dziecięciu.

I ja także przyłączę się zatem do tej gry i śmiało odpowiem na pytanie: czy to byli dobrzy rodzice, czy też jednak niezwłocznie - profilaktycznie - należy im obciąć toporami głowę? - co jak wiadomo dość skutecznie zapobiega wyczynianiu kolejnych głupot (czy dokładniej rzecz biorąc - wyczynianiu czegokolwiek).