wtorek, 29 marca 2016

Kury

- Podobno niektóre kury w życiu same nie wydłubały robala z ziemi, bo żyją w klatkach! Słońca nie widzą, ciemno jak w d...
- Ale jaja?!
-A jaja są przez to dużo gorsze...



Tendencyjna? 


Osobnik Związany Wieloma Kontraktami, potocznie zwany mężem zarzucił mi ostatnio, że wszystkich krytykuję na tym swoim blogu. Zgryźliwie, zjadliwie, pluję żółcią. (Pewnie również dlatego nikt tego nie chce czytać?)

Tylko kury i kaczki zostawiłam jeszcze w spokoju. No dobra, podejmuję wyzwanie. Oczywiście, ze względów politycznych, muszę pominąć kaczki. ( À propos - zauważyliście jak ten ptak się zrobił ostatnio modny kulinarnie? Ciągle tylko: promocja w Lidlu na kaczkę, super przepisy, telewizyjne gwiazdy patelni serwują kaczkę w tym lub w tym - przypadek? Nie chcę wkręcać się w spiskowe teorie dziejów, ale nie sądzę).


Bohaterka


Dlatego dzisiaj zajmę się tym jakże użytecznym stworzeniem, jakim jest kura. Zwłaszcza w tym okresie jest cichą bohaterką narodową, jakżeby bez niej mogła wyglądać Wielkanoc?

*Sernik z 10-ciu jajek

*Na śniadanie kopa (kto pamięta ile to jest?- ha !), musi być parzysta liczba, bo to wróży szybkie zamążpójście. Za pomocą jaj można też sprawdzić czy para do siebie pasuje, a także powiększyć rodzinę - tzn. zawsze powiększa się rodzinę z pomocą jaj, ale w to święto po prostu należy wręczyć współmałżonkowi pisankę z motywem kołyski (świntuchy, nie chodzi o malowanie TYCH jaj, a zresztą malujcie se co chcecie!)
Pamiętajcie, żeby pisankę zagryźć duża ilością chrzanu - to podobno wypala grzechy. Pokuta po spowiedzi może być co prawda lżejsza, niż to co poczujemy w swoim żołądku po obfitym śniadanku, ale co tam!

*Do żurku tak z dwa na porcję, a co!



Ile jaj? 


I teraz pomyślcie - ile to nadprogramowych jaj trzeba wyprodukować przed świętami. Każdy z przyjemnością kupi dwa razy więcej niż potrzebuje, jak w markecie trzecia ta (ee, jak się to nazywa?) gratis.
A jak w Biedronce jajo po 30 groszy, to w Tesco musi być 25, proste? A żeby te jajka były takie tanie, to trzeba je produkować jak najniższym kosztem. Czyli wtłoczyć maksymalna ilość kur do klatki (po co miałyby się ruszać?), tuczyć na maksa, a potem dosłownie im te jaja wyrywać spod ogona. W klatkach żyją nawet dziesięć razy krócej niż na wolności.


Głupia kura 


Ale co tam taka kura! Tylko żre, sra i gdacze. Dziobie ziarno i robaki, głupia. I tu niestety muszę was rozczarować. Kury posiadają inteligencję społeczną, potrafią myśleć logicznie i gdaczą na 27 sposobów. Mają dobra pamięć. Kurczaki doskonale wiedzą, że przedmiot, który znika z ich pola widzenia, nie przestaje istnieć, a takiej świadomości brakuje rocznym dzieciom.



Biję się w pierś


Sama nie jestem bez grzechu. Wiele razy obiecywałam już sobie, że nie będę kupować jajek klatkowych. I kupuję - bo nie pomyślę, bo się spieszę, bo...sama nie wiem. Może to jest wreszcie ten moment, żeby się nawrócić? Nie tylko dla zdrowia zjeść jedno droższe jajko zamiast czterech tańszych (to na wypadek gdyby ktoś chciał wytoczyć argument ekonomiczny).


No i wyszło na to, że nie potrafię napisać zgryźliwego posta o kurze. Czyli że się tylko ludziów czepiam. Człowieków krytykuję, a nad ptactwem domowym się pochylam (no, oprócz kaczek).

Gdyby ktoś miał wątpliwości co do chowu klatkowego zapraszam tu http://jakonetoznosza.pl/. Tam zobaczycie jak on naprawdę wygląda. Zwróćcie uwagę na szczęśliwą Katarzynę - uwolnioną z klatki.

Korzystałam z artykułu Ewa Nieckuły http://www.focus.pl/przyroda/madry-jak-kura-10202?strona=1

Zdjęcie Pixabay: roxymjones


8 komentarzy:

  1. Teść mój zacny mawia, że do trunku Bogów najlepszy inwalida...czyli tatar z jednym jajem. Nie pytałam fermowym czy nie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. To trzecie w Biedronce to wytłaczanka:) Nadaje się świetnie jako podstawka pod laptop, żeby się nie przegrzewał. A ja właśnie kupiłam w niemieckim Netto kaczkę... Tu też przecena, Przypadek? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spiskowa teoria kaczkowa się potwierdza....

      Usuń
  3. Mój wujek hodujący kury od lat (duuużo kur) kiedyś opowiadał coś, co mnie zdziwiło. Faktycznie trzymanie ich w klatkach nie jest zbyt humanitarne, ale jeśli chodzi o to, które jajka są zdrowsze to wcale nie te od wolno biegających kurek. Te w klatkach, żyją krócej, ale muszą być zdrowe (fizycznie, bo psychicznie to niestety niekoniecznie), bo jak jedna coś złapie to od razu wszystkie by się zaraziły i generalnie hodowcy się to nie opłaca, więc o te klatkowe bardziej dbają (o dziwo...). Nie jest to argument przekonujący mnie do kupowania najtańszych jajek, ale dało mi to do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, to jest jakiś argument.Jak zwykle w takich sytuacjach nie ma na ogół jednej objawionej prawdy. Myślę, że największy problem, to nawet nie to, że zjadamy zwierzaki czy dary od nich, ale jak je traktujemy - najczęściej zupełnie przedmiotowo.

      Usuń
  4. Kochana, czy Ty chcesz mi powiedzieć, że zjadasz na śniadanie kopę jaj?? Ale to chyba na spółkę ze wszystkimi sąsiadami i sąsiadami sąsiadów wokół? ;-) Jeśli chrzan wypala grzechy, to ja polecam kebaba z ostrymi zielonymi papryczkami... Mnie to naprawdę wypala na drugi dzień- boleśnie :D A przy szybkiej przemianie materii to nawet jeszcze tego samego dnia... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, na śniadanie wielkanocne kopa jaj może się zdarzyć...

      Usuń