Jednak mamy jakiś problem. Polacy są coraz bogatsi, praktycznie każdy ma własne auto, co wiąże się ze zmianą sposobu spędzania wolnego czasu. Więcej ludzi wyjeżdża, by coś zobaczyć, zwiedzić, zdobyć. Jeśli dodać do tego kilka długich weekendów w roku (wynalazek ostatnich lat) - robi się problem. Zwłaszcza, gdy infrastruktura niewiele się różni od czasów PRL-u.
środa, 14 czerwca 2017
Długi weekend
Jednak mamy jakiś problem. Polacy są coraz bogatsi, praktycznie każdy ma własne auto, co wiąże się ze zmianą sposobu spędzania wolnego czasu. Więcej ludzi wyjeżdża, by coś zobaczyć, zwiedzić, zdobyć. Jeśli dodać do tego kilka długich weekendów w roku (wynalazek ostatnich lat) - robi się problem. Zwłaszcza, gdy infrastruktura niewiele się różni od czasów PRL-u.
czwartek, 1 czerwca 2017
Co za gość!
Pewna pani domu z podkarpackiej Radości
postanowiła zaprosić na przyjecie gości
wśród nich jeden zwłaszcza wiedzie prym
tu kiepski żarcik, tam słaby rym
do bycia w centrum uwagi prawo sobie rości.
Tradycja to tradycja. Jest okazja (imieniny, rocznica, I Komunia) - trzeba zaprosić gości. Nielubianego wujka, wścibską ciotkę, wrednego kuzyna. I oczywiście, w większości domów przy stole musi zasiąść jeszcze jeden gość. Najważniejszy. Bez niego się nie obejdzie. Zazwyczaj szczupły i nowoczesny, choć zdarza się jeszcze gruby jegomość z uroczą dupką. Pan Telewizor.
postanowiła zaprosić na przyjecie gości
wśród nich jeden zwłaszcza wiedzie prym
tu kiepski żarcik, tam słaby rym
do bycia w centrum uwagi prawo sobie rości.
Tradycja to tradycja. Jest okazja (imieniny, rocznica, I Komunia) - trzeba zaprosić gości. Nielubianego wujka, wścibską ciotkę, wrednego kuzyna. I oczywiście, w większości domów przy stole musi zasiąść jeszcze jeden gość. Najważniejszy. Bez niego się nie obejdzie. Zazwyczaj szczupły i nowoczesny, choć zdarza się jeszcze gruby jegomość z uroczą dupką. Pan Telewizor.
środa, 24 maja 2017
Epizodyczna hipochondria
Pewna nadwrażliwa paniusia z Cordoby
podejrzewa u siebie różne choroby
pomaga jej w tym kuma
co wiele o zdrowiu duma
i ostrzega, że lekarze to nieroby.
Ostatnio zdiagnozowałam u siebie pewną przypadłość, która też wam się może zdarza, ale jeszcze o tym nie wiecie? Jest to epizodyczna hipochondria. W przeciwieństwie do poważnego schorzenia, jakim jest prawdziwa hipochondria (jakkolwiek nie byłaby lekceważona w opinii społecznej) ta epizodyczna występuje o wiele częściej, jest mniej groźna, a wywołuje ją kilka wirusów panujących w danym środowisku. W krajach o kiepsko stojącej, niedofinansowanej służbie zdrowia, gdzie kołderka jest zawsze za krótka, ma świetne warunki do rozwoju.
piątek, 12 maja 2017
Zapiski na marginesie 14
Katarzyna Żak Nie ma tego złego
Wiedziałam, że recenzjowanie książek na blogu to durny pomysł. Bo tak: od razu się znajdzie ktoś, kto w komentarzach poleci ci jakiś swój typ, tak jakbym bez tego nie miała co czytać. W ten właśnie sposób przy okazji omówienia “Rozdartej zasłony” dowiedziałam się o kryminale, który naprawdę musiałam dorwać. A to dlatego, że jego autorka pochodzi z mego małego miasta, a właśnie mieścina (o zupełnie innej nazwie, ale z wieloma "przypadkowymi" zbieżnościami) jest miejscem akcji. Jasne, wiadomo, literacka fikcja, ale przecież skądś się ten małomiasteczkowy klimat musiało zaczerpnąć, nie? Jakoś się typowe dla takiej społeczności stosunki międzyludzkie musiało poznać?
wtorek, 2 maja 2017
Nie mam czasu!
Pewna zabiegana pani z Brunszwiku
nie miała żadnego luzu w swym grafiku
zajęta od rana do nocy
nie miała wolnych mocy
a może by tak pomyśleć o jakimś odwyku?
Przyznaję - jestem sentymentalna. Ciągle wydaje mi się, że kiedyś to było lepiej. Oczywiście znam wszystkie psychologiczne mechanizmy, które powodują takie myślenie, no i wszak było się wtedy młodym prawda?
Zdaję sobie sprawę, że najbardziej zgubne jest to w kwestii wychowania dzieci - czytanie im z uporem maniaka swoich książek z dzieciństwa, puszczanie filmów animowanych z Bielsko-Białej oraz oczekiwanie, że zamiast z tabletem będą spędzać czas z kolegami.
Odnośnie tego ostatniego punktu - nie będą. I to nie tylko dlatego, że każdy woli patrzeć w swój ekranik. Po prostu - nie bardzo mają z kim...
piątek, 21 kwietnia 2017
Euforia Matki Polki
Pewna kobieta ze wsi pod Trzema Koronami uwielbiała ambitnie poszaleć przed świętami
w domu wszystko pięknie wypucować
wielką górę żarcia przygotować
a potem w nerwach krzyczeć "świętujcie sobie sami!"
Chcielibyście wiedzieć, co wprawia Matkę Polkę w stan euforii? Ba, nawet nie wahałabym się użyć tego słowa na o. choć oczywiście boję się, że to mogłoby wypozycjonowować moją stronę w zupełnie innym kierunku…. Znacie? nie? to żałujcie, haha, żałosny suchar.
Chcielibyście wiedzieć, co wprawia Matkę Polkę w stan euforii? Ba, nawet nie wahałabym się użyć tego słowa na o. choć oczywiście boję się, że to mogłoby wypozycjonowować moją stronę w zupełnie innym kierunku…. Znacie? nie? to żałujcie, haha, żałosny suchar.
środa, 12 kwietnia 2017
Zapiski na marginesie 13
Powróciłam ostatnio do świetnej serii Jana Grzegorczyka, a to za sprawą kolejnego tomu pt. Perła. Afrykański przypadek księdza Grosera, który ukazał się (po dłuższej przerwie) pod koniec zeszłego roku. To ciekawe, że w katolickim (przynajmniej na poziomie deklaracji) kraju tak słabo w dziełach sztuki reprezentowana jest grupa społeczna, jaką tworzy duchowieństwo.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





