Mamie pewnego pięciolatka z Tylawy Solnej
Nie podobała się idea imprezy przedszkolnej
bo zamiast normalnych bali
robiono coś na kształt gali
w swym naśladownictwie bardzo nieudolnej.
Karnawał, ach karnawał. Bale, studniówki, potańcówki. Czy już pisałam, jak kocham tego typu imprezy? Gdzie muzyka nigdy nie jest taka, jaką mogłabym słuchać bez bólu uszu - o dobrej zabawie nie mówiąc. Jeśli choć jedzenie smaczne, to tyle pociechy - ale to się akurat rzadko zdarza. I jeszcze wypada się jakoś ubrać, czyli mieć niewygodne buty, cisnącą w kilku miejscach sukienkę i rzeźbę awangardową z włosów na głowie, a na twarzy maseczkę fluidowo-różową.






